MANIFEST

MAM TAK SAMO JAK TY…

W przewodnikach dla turystów czy na portalach internetowych, często pod hasłem „Warszawa”, znaleźć można taki oto encyklopedycznie suchy opis:

Warszawa leży na dwóch brzegach, mniej więcej w środkowym biegu Wisły. Miasto jest nieznacznie wydłużone wzdłuż brzegów rzeki i rozciąga się ok. 30 km w kierunku z północy na południe oraz ok. 28 km w kierunku ze wschodu na zachód. Lewobrzeżna jego część jest w większości położona na Równinie Warszawskiej, prawobrzeżna zaś w dolinie Wisły oraz na Równinie Wołomińskiej i częściowo w Kotlinie Warszawskiej.

Warszawa jest największym polskim miastem, pod względem liczby ludności (1 716 855 zameldowanych mieszkańców wg. stanu z czerwca 2010 r.) i powierzchni (517,24 km kw. łącznie z Wisłą). Dużą część faktycznych mieszkańców stanowi ludność niezameldowana (szacowana, całkowita liczba mieszkańców spędzająca noc w mieście, wynosi w przybliżeniu 1,91–1,96 mln osób). Ponadto codziennie ok. 500 tys. osób dojeżdża do Warszawy, aby tutaj pracować (między innymi ok. 150 tys. osób z Łodzi i 50 tys. z Radomia), co wyraźnie daje się odczuć na ulicach i w środkach komunikacji.

Panorama Warszawy,  szkic A. Kozarskiego z 1875 r.
(widok z Wieży Zamku Królewskiego, od lewej do prawej)

Zazwyczaj, przy takich opisach, z wielkim entuzjazmem podkreśla się, że Warszawa jest stolicą Polski oraz siedzibą większości centralnych organów władzy, a przy okazji największym ośrodkiem akademickim. Niezawodnie też, nawiązuje się do wojennej (bohaterskiej, aczkolwiek tragicznej) historii miasta i jego mieszkańców. Zauważa się od razu centra finansowe czy handlowe, wystawne hotele, sale konferencyjne i stacje metra. Czasem oczywiście wspomni się o zabytkach oraz miejscach pamięci, ale na ogół dość mało mówi się o ludziach dzisiaj związanych z tkanką miasta (takich, którzy tu urodzili się i chcą żyć, pracują, płacą podatki, codziennie myśląc o tym mieście, jako o jedynym gdzie mogą pozostawić trwały ślad własnej z nim koegzystencji) i budowanym przez nich, cząstka po cząstce, warszawskim klimacie.

Prawdziwym. Takim, który Klimatem określa się dla jasności przekazu, na myśli mając jednak prawdziwy miasta oddech.

Nikt nie mówi bowiem, jak to jest czuć zapach swojej dzielnicy, gdy na rozgrzany chodnik spadnie ciepły majowy deszcz. I z czym, pokoleniu dzieci stanu wojennego, kojarzy się właściwie starówka. Co też takiego jest w tych różach, które kiedyś wyrosły na betonie, gdzieś pomiędzy gotowymi domami z fabryki. Jak to jest jechać pół popołudnia na mur Służewca, żeby tam zobaczyć wrzut (czyt. streetart) zrobiony przez kogoś, z kim mogłeś się wychować od dzieciństwa, a kto dziś już nie pamięta, po co to robił. Co to znaczy, że warszawska burza szaleje za oknem, a wszystko co mają to te ulice szare? Dlaczego cieszymy się każdym skwerem w tym mieście i chociaż ściska w dołku, to nie płaczemy po kamienicach przy Marszałkowskiej, których nie ma?

Pytania takie, choć na pozór mogą się wydawać błahe, to kiedy dopasować je do kontekstu, wiążącego się z obrazem codziennego życia w tym mieście, mogą pomóc uchwycić, ciekawym ich sensu, prawdziwe i współczesne oblicze Warszawy.

Bo miasto stołeczne, to nie tylko pociągające turystycznie miejsca i zgiełk ulic, ale przede wszystkim ludzie oraz zawiązane w ich czasoprzestrzeni historie, emocje czy nieodkryte warszawskie tajemnice. Na łamach bloga, załoga projektu Warszawski Zwiad, podejmie wysiłek skondensowania esencji Warszawy i ukazania życia, które toczy się tutaj zwyczajnie każdego dnia, przez pryzmat kultury ulicznej, wizjery aparatów i zapiski pasjonatów oraz artystów (underground) z tym miejscem związanych. W natłoku informacji historycznych i miejskich legend postaramy się odnaleźć dla was prawdziwą tożsamość naszego miasta…

…a w nim swoje sprawy.
Reklamy